Doradca zawodowy

Doradca zawodowy

Drodzy uczniowie!

Szukasz własnej drogi, wykonałeś już setki testów i kwestionariuszy i dalej nic?...

Zapraszam na COACHING

Czym jest COACHING ?

to proces w którym pomagamy klientom w polepszeniu efektów działania. Coach pracuje z klientem w zakresach związanych z rozwojem kariery edukacyjnej
i zawodowej, relacjami interpersonalnymi itp. Dzięki coachingowi klienci ustalają konkretniejsze cele, optymalizują swoje działania, podejmują trafniejsze decyzje
i pełniej korzystają ze swoich naturalnych umiejętności.

             Zapraszam wszystkich zainteresowanych uczniów, posiadam kwalifikacje do prowadzenia coachingu, jestem członkiem International Coaching Federation (ICF), specjalizuję się w prowadzeniu sesji coachingowych z młodzieżą i tzw. life-coaching.

                                             Szkolny doradca zawodowy - mgr Jolanta Soppa

                                                

 

Witam u doradcy zawodowego w roku szkolnym 2014/2015

Drodzy uczniowie!

Każdy z nas zastanawia się czasami nad swoim życiem, myślimy o tym, co już za nami, i o tym, co nas czeka w przyszłości. Każdy z nas marzy o szczęściu...

Gdyby zapytać, co to znaczy „szczęśliwe życie”, z całą pewnością wśród najpopularniejszych odpowiedzi znajdziemy :

- szczęśliwa, kochająca rodzina,

- zdrowie,

- dobra praca.

 

♥ Jeśli koniecznie chcesz znać datę i miejsce spotkania „miłości swojego życia”...

- idź do wróżki ( chociaż, czy warto?...)

☺ Jeśli chcesz jak najdłużej zachować dobre zdrowie...

- przestrzegaj zasad zdrowego żywienia, uprawiaj sport, słuchaj lekarzy...

►Jeśli natomiast chcesz w przyszłości wykonywać pracę, która będzie przynosiła Ci satysfakcję, zdobyć zawód zgodny z Twoimi predyspozycjami, zainteresowaniami i zdolnościami...

- skontaktuj się z doradcą zawodowym!!!

Kariera edukacyjna i zawodowa to droga, którą podążasz przez całe życie i podczas której wielokrotnie musisz podejmować wiele decyzji. Jeśli zechcesz, chętnie będę Ci towarzyszyć w tej drodze.

Nie mam gotowych odpowiedzi, nie powiem, co masz robić i kim będziesz, ale pomogę Ci zdobyć wszystkie niezbędne informacje i narzędzia tak ważne w procesie podejmowania decyzji.

Jeśli chcesz :

- określić swoje predyspozycje zawodowe (charakter, temperament, zainteresowania, zdolności),

- zdobyć informacje dotyczące świata zawodów,

- prześledzić ścieżkę edukacyjną prowadzącą do zdobycia określonych zawodów,

- poznać zasady studiowania w kraju i za granicą

- dowiedzieć się, jak skutecznie szukać pracy...

Zapraszam !!!

Szkolny doradca zawodowy- Jolanta Soppa

 

GODZINY PRACY :

PONIEDZIAŁEK : 8.00 – 11.30

WTOREK : 8.00 - 12.30

CZWARTEK: 12.00 - 16.00

 

Gabinet nr 24, II piętro

 

Rady nie tylko dla maturzystów - najnowszy list ze Szkocji

 

Cześć,

W związku z faktem, że przede mną praktyka (moja uczelnia oferuje program, gdzie roczna praktyka jest zamiast trzeciego roku na uczelni) i ostatnio przechodzę przez różnego rodzaju procesy aplikacji, które niejako zmusiły mnie do zastanowienia się nad swoją osobowością, umiejętnościami i pomyślałam, że może chociaż trochę pomocne będzie, jeżeli wspomnę o tym. Jest to bardzo osobista sprawa i od razu podkreślam, że nie u wszystkich musi się to sprawdzić, ale mimo wszystko kilka aspektów prawdopodobnie będzie wspólnych. Inną sprawą jest też fakt, że ja wyjechałam dosyć wcześnie, więc dojrzewałam (albo jeszcze dojrzewam) i kształtowałam swoją osobowość na wyjeździe, ale uważam, że ten proces też przebiegłby inaczej, gdybym została w Polsce, wracając do rodziców na każdy weekend.

Pierwszą rzeczą, którą nie tyle ja, co moje rodzeństwo zauważyło, to zmieniło się moje podejście do świata. Jestem „żywsza”,, weselsza nie narzekam i ciągle (no może prawie) uśmiechnięta. Tutaj myślę, że zasługę przypisać można kulturze, która jest „nienarzekająca” co mi osobiście bardzo odpowiada. Przyznam się, że na początku mnie to irytowało, niemniej jednak teraz jest odwrotnie i smutna atmosfera w Polsce mi nie odpowiada (niestety prawdą jest, że nasza kultura jest niewesoła. Jak dla mnie to, to jest najbardziej zauważalne w sklepach, gdzie po minach ekspedientek widać jak bardzo chcą, żebyśmy ze sklepu wyszli, przynajmniej ja mam takie wrażenie). Co więcej, osobiście to mam więcej motywacji do robienia czegokolwiek. W pół roku zrobiłam więcej niż przez 4 lata. Miałam kilka punktów, które od zawsze mówiłam, że zrobię, np. nauczyć się kolejnego języka (niestety żyjemy w czasach, gdzie 1 obcy język nie wystarczy, zwłaszcza jeżeli jest to angielski. Powoli standardem jest to, że ludzie mówią w około 5 językach) a poza tym to sporo innych rzeczy. Dodatkowo nauczyłam się innych przydatnych umiejętności, którymi bym się na pewno w Polsce nie zainteresowała nawet, ale tutaj nie ma nikogo, kto zrobi za mnie, więc sama muszę sobie poradzić, ale czego się nauczę, to już nikt mi nie zabierze, więc warto.

Poza tym, to zdecydowanie nabyłam więcej stanowczości i pewności siebie. Zdarzają się sytuacje, które wymagają twardego trzymania się swojego zdania, często trzeba wykorzystać metodę „zaciętej płyty”, chodzić codziennie do biura, bo jeżeli ktoś liczy na to, że po 1 zadzwonieniu ludzie będą pamiętać i załatwią sprawę, to się może mocno rozczarować. Poza tym, kiedy człowiek spojrzy wstecz i uświadomi sobie, jaką drogę się pokonało, to przychodzi taki moment, że teraz to już tylko „do przodu”. Dostrzega się też dodatkowe możliwości, przez co można naprawdę spełniać marzenia.

Za to co teraz powiem, większość rodziców pewnie mnie znienawidzi, ale uważam, że najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, to wyprowadzić się z domu i usamodzielnić w miarę szybko, bo to pomaga na szersze patrzenie na świat, pozbycie się wielu iluzji i nauczenie rozsądku i odpowiedzialności. W Wielkiej Brytanii jest to normalną rzeczą, że dzieci wyprowadzają się w wieku 17 lat albo dokładają się do czynszu/rachunków. Co więcej, rodzice nakłaniają swoje dzieci do wyprowadzenia się z domu rodzinnego. Często zdarza się, że pracować zaczyna się już w wieku 15 lat. Często też młodzi ludzie podróżują po skończeniu liceum przez rok czy dwa i nie jest to dziwne, że podczas tego okresu nie wraca się do domu. Gdy rozmawiałam z takimi ludźmi, to byli zdziwieni, jak powiedziałam, że w Polsce raczej jest nacisk, żeby wracać tak często jak to tylko możliwe. Oczywiście argumenty takie jak np. święta to rodzinna sprawa itd. ale oni dają odpowiedź „Czemu nie doświadczyć czegoś nowego?” przecież po to pojechali w podróż, na studia itd. Oczywiście każda kultura jest inna i każdy ma inne wartości i ja absolutnie nie nakłaniam do zmiany stylu życia, tylko przedstawiam różnice, jakie zauważyłam (choć nie ukrywam, że osobiście podoba mi się takie podejście, ale nie oznacza, że każdemu musi). Moi rodzice też zaczęli inaczej patrzeć na mnie, bo już nie jestem kimś od nich zależnym. Sama mieszkam, sama się utrzymuję i mam już spore doświadczenie życiowe, więc nie jest tak, że muszę koniecznie się słuchać i przyznawać racji z argumentem „że jestem młoda i niczego nie doświadczyłam”. Poza tym czasy się tak zmieniają i trzeba iść do przodu i uważam, że jak jakaś szansa się pojawia, to trzeba z niej skorzystać i brak czasu nie jest wymówką.

“Don't say you don't have enough time. You have exactly the same number of hours per day that were given to Helen Keller, Pasteur, Michael Angelo, Mother Teresa, Leonardo da Vinci, Thomas Jefferson, and Albert Einstein.” ― H. Jackson Brown Jr.

“Nie mów, że nie masz wystarczająco dużo czasu. Masz dokładnie taką samą ilość godzin w ciągu dnia jak Helen Keller, Pasteur, Michał Anioł, Matka Teresa z Kalkuty, Leonardo da Vinci, Thomas Jefferson i Albert Einstein”- H. Jackson Brown Jr.

Więc chyba warto poświęcić kilka imprez, żeby doświadczyć uczucia, kiedy osiągnie się jakiś cel w życiu. Teraz zrobię trochę darmowego PR, ale tutaj (http://orest.tabaka.eu/blog/2013/02/13/wchodze-w-to/ ) jest link do świetnego artykułu (jeśli kogoś interesuje polecam też http://orest.tabaka.eu/blog/2013/01/29/video-plodozmian/ ) o tym jak można żyć i „chwytać dzień” bardzo inspirujący tekst i polecam jak ktoś potrzebuje „kopniaka w tyłek” to poczytać, czy nawet postarać się uczestniczyć w warsztatach prowadzonych przez autora (miałam okazję poznać go osobiście i porozmawiać, więc spokojnie mogę polecić, bo wiem, że może być to wartościowe doświadczenie, chociaż sama nie uczestniczyłam w podobnej konferencji, ale wiem, że w okolicy Wielkanocy ma być we Wrocławiu (: ). Więc moja rada na przyszłość, to jeżeli ktoś chce coś zrobić to, to zróbcie, najwyżej nie wyjdzie i spróbujecie czegoś innego. Wiem, że wielu z Was stoi przed wyborem studiów. I to co mogę doradzić to nie słuchajcie statystyk, mediów itp. Studiujcie to, co Was interesuje. W ciągu ostatniego roku, bardzo produktywnego, spotkałam wielu niesamowitych ludzi i są wśród nich absolwenci kierunków takich jak politologia, która ma sławę niezbyt dobrą, i odnoszą sukcesy, mają fajną pracę i to w Polsc,e a to przez to, że skończyli kierunek, który ich naprawdę interesował. Znam tez absolwenta informatyki, który nie potrafi znaleźć pracy, a na studia poszedł bardziej za wskazówką niż zainteresowaniami. Inny przypadek, znajomy skończył politologię, jednak po skończeniu stwierdził, że chciałby pracować w zupełnie innej dziedzinie i teraz robi międzynarodową karierę w marketingu. Więc możliwości jest wiele, a jeżeli popatrzeć, to ludzie, którzy odnieśli naprawdę duży sukces (dam przykłady bardzo komercyjne, ale to jest powiązane tym co mnie interesuje) tak naprawdę nie mają ekskluzywnych dyplomów. Bill Gates rzucił studia, mój osobisty idol Richard Branson (założyciel korporacji Virgin) skończył szkołę w wieku 16 lat, a teraz prowadzi naprawdę dużą firmę z wielkim sukcesem i a to wszystko dzięki temu, że mieli pasję i coś robili, nie siedzieli na tyłku. Richard Branson miał nawet konflikt z prawem i to go nie powstrzymało, więc sytuacja nie jest usprawiedliwieniem.

Wracając do tematu, to jest kolejna sprawa, która się zmieniła od czasu mojego wyjazdu - widzę i interesuję się większą ilością rzeczy, spotykam ludzi, którzy wiele wnoszą w życie i pomagają - bezinteresownie. Wyjeżdżając miałam obawę przed zostawieniem znajomych, ale zyskuje się tylu nowych, a technologie i niedrogie już połączenia lotnicze sprawiają, że utrzymywanie kontaktu z starymi znajomymi nie jest absolutnie problemem.

Nawiązując jeszcze do praktyk, o których wspomniałam. To, co mi się podoba, praktyki są kierowane do stosunkowo dużych firm, gdzie można się rozwijać i uczyć. To, co mi się w Polsce nie podoba, to praktyki zazwyczaj są w miejscu pracy rodziców, czy jakieś lokalnej małej placówce, gdzie jest zasada „przynieś, podaj, pozamiataj”. Odwiedzając znajomych w Polsce, widziałam we Wrocławiu firmę, która oferuje naprawdę świetne staże, a po skończeniu studiów są szerokie perspektywy. Na zapytanie, czemu znajoma nie aplikuje, przecież to jest ściśle powiązane z kierunkiem, który studiuje, odpowiedź była „Wiesz co trzeba zrobić, żeby się tam dostać?”. Tak się składa, że wiem, bo sama się zastanawiałam i trzeba się zastanowić, czy warto jest poświęcić tydzień na proces aplikacji, żeby zyskać naprawdę mocne i wartościowe doświadczenie. Co więcej, uniwersytet oferuje ogromną pomoc z każdą aplikacją, rozmową kwalifikacyjną itd. Więc mogę powiedzieć, że jak jest jakaś niejasność, niepewność można iść i zapytać o radę.

Mam nadzieję, że mój list chociaż komuś pomoże, a jeśli są jakiekolwiek pytania, to chętnie pomogę. Pani Soppa ma kontakt do mnie więc jedyne, co trzeba zrobić, to poprosić ją o mojego maila.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za maturę.

P

Zapraszamy na stronę www.studianaprzyszlosc.pl !

Test predyspozycji pomagający w wyborze właściwego kierunku studiów (żaden sprawdzian z wiedzy, raczej coś w stylu „Którym ciastkiem
   jesteś?”).

Opisy każdego z kierunków wraz z wypowiedziami związanych z nim osób.

Dokładna lista uczelni oferujących kierunki z dofinansowaniem.

Zobacz piękną stronę nauki. Wpadnij do Laboratorium Webskiego.

Aha, jesteśmy na Facebooku.

Po roku w Szkocji

Zachęcam do lektury najnowszego tekstu z cyklu "Listy ze Szkocji"

Jolanta Soppa

 

Witam,

Tak jak obiecałam, piszę kolejny list z mojej wielkiej przygody studiowania w Szkocji. Opisałam już wszystkie „techniczne” sprawy, jakimi są aplikacja, rekrutacja, UCAS, SAAS etc. Więc teraz to jedyne, co mogę dodać, to moje dalsze obserwacje z kontynuacji studiowania oraz życia na „emigracji”.

Jestem na drugim roku, dokładnie rok i trochę ponad miesiąc, odkąd wyjechałam z Polski. Nie mogę powiedzieć, że nic się nie zmieniło, wręcz przeciwnie. Co mogę powiedzieć po dłuższej chwili mieszkania tutaj? Po pierwsze, powtórzę znów najczęściej zadawane pytanie „Czy nie żałujesz?”. Nie, absolutnie jestem zadowolona z wyjazdu, a co bym zrobiła, gdybym miała wybierać jeszcze raz? Nie wiem. Myślę, że gdybym nie miała tego doświadczenia i wiedzy, jakie mam teraz i znów byłabym 18-latką zaraz po maturze, to raczej zrobiłabym to samo. Teraz trudniej powiedzieć, bo już nie do końca jestem tą samą osobą, która była uczennicą LO V, ale to jest naturalna kolej rzeczy ( jedna z teorii osobowości mówi, że osobowość zmienia się ciągle do około 30-tego roku, a później jest już stała. Ja się z tym nie zgadzam i sądzę, że każde doświadczenie życiowe ma wpływ na naszą osobowość, charakter, zachowanie, bo przecież człowiek się przez całe życie uczy). No więc mnie okoliczności trochę zmusiły do „wpasowania się” w nowe środowisko. Ale wracając do tematu. Rzeczy, które uważam za pozytywne tutaj, to z całą pewnością otwartość- otwartość na możliwości. Nie ma czegoś z czym się spotkałam w Polsce „Musisz zrobić maturę, pójść na studia bo inaczej zostaniesz babką klozetową” (z całym szacunkiem do tego zawodu) . Nie nakłaniam tutaj pod żadnym pozorem do rzucenia szkoły itd. , ale po prostu, jeżeli komuś sprawia większą radość praca krawcowej, to czemu nie pójść do szkoły zawodowej i robić to, co się podoba. Rozmawiając często z Brytyjczykami, zazwyczaj spotykam ogromne zdziwienie, gdy tłumaczę, że w Polsce masa ludzi wybiera kierunki, które ich nudzą, tylko po to, żeby później mieć pracę. Niektórzy zarzucają, że w Wielkiej Brytanii to łatwo krytykować, bo wszystko jest „pod nosem”. Nieprawda, ludzie tutaj zazwyczaj ciężko pracują na swój sukces (często, niestety, kosztem innych) jednak nie ma też zamkniętych furtek. Przykład? Ostatnio rozmawiałam z przedstawicielką dużej korporacji zajmującej się finansami - wcale nie trzeba skończyć kierunku ekonomicznego czy finansów bądź innego biznesowego. Dowiedziałam się, że w tej firmie pracuje również 2 antropologów, absolwentka filologii angielskiej- kierunki, które są naprawdę odległe od pracy. Wspaniała sprawa, bo ciężko jest wybrać sobie ścieżkę życia, kiedy ma się zaledwie 17/18/19 lat. Kiedyś mój kolega powiedział: „Nie ma rzeczy niemożliwych- są tylko trudne do wykonania”, ale warto walczyć (polecam książkę Richarda Bransona „Screw it! Let’s do it!” bardzo dobra lektura). Co więcej, ludzie są otwarci na innych. Niekoniecznie trzeba się znać bardzo dobrze, żeby porozmawiać, pożartować i się pośmiać. Uniwersytet - co mogę powiedzieć - jest bardzo przyjazny i pomocny. Jeżeli ktoś ma problem z czymkolwiek, to zawsze jest ktoś, kto ma pomóc. Same zajęcia wyglądają też zupełnie inaczej. Po polskim systemie edukacji (którego osobiście nie lubię) ciężko się jest przestawić na bardziej kreatywny sposób, własne myślenie, a nie wkuwanie na pamięć i ustawianie w „schematy” (http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=FsUa8_ieuR4 polecam wywiad z panem Miecugowem. Ogólnie polecam słuchanie, czytanie, oglądanie wywiadów z ludźmi, którzy coś osiągnęli, mają dobre wykształcenie bo są oni olbrzymią inspiracją, co więcej - pomagają w wyrobieniu własnego zdania czy umiejętności argumentowania, bo można się zgadzać z mówcą, ale można też się nie zgodzić i pomyśleć nad kontrargumentacją, co często przydaje się podczas rozmów, gdzie dzięki temu nie stoi się z boku nie mając nic do powiedzenia). Polacy mają wiedzę, z różnych dziedzin, ale co z tego, jak jej nie umieją dobrze pokazać, czy rozwinąć. Wszystko, co wiedzą, zamykają w 1-2 zdaniowych komunikatach. Tutaj formą sprawdzianów są eseje, które wymagają, wręcz zmuszają do ładnego formułowania wypowiedzi, argumentowania, rozwijania swoich myśli w zdaniu.
Jednak nie wszystko jest całkowicie wspaniale. Jest wiele rzeczy, z którymi trzeba się zmagać. Pod uwagę trzeba wziąć fakt, że jest się tutaj zupełnie samemu. Nie mam mamy która ugotuje, wypierze, zrobi zakupy czy pójdzie do urzędu. Trzeba wszystko samemu i nawet jeśli się niekiedy bardzo nie chce i jest się zmęczonym, to jednak trzeba ruszyć tyłek i pójść do sklepu. Sprawy urzędowe też trzeba samemu pierw się dowiedzieć, co i jak, a później wybrać się do urzędu i załatwić to, co trzeba. Kolejną rzeczą, z którą trzeba się liczyć, jest samotność. Nie mogę powiedzieć, że jest to problem dnia codziennego i siedzę tutaj usychając z samotności. Mam mnóstwo znajomych i wiele się dzieje, ale czasami jednak przychodzą takie chwile, gdzie to nie wystarcza, jednak nie jest to coś nie do pokonania. Myślę, że każdy jest sobie w stanie z tym poradzić.

Co więcej, istnieją spore różnice kulturowe, które trzeba po prostu zaakceptować. O ile Europa kontynentalna jest w miarę podobna (Niemcy, Francja, Polska nie różnią się tak bardzo od siebie) to Wielka Brytania jest zupełnie inna. Ktoś kiedyś nawet zasugerował, że powinna być osobnym kontynentem. Kultura jest czymś, do czego trzeba się przyzwyczaić i przypasować. Nawet jeśli się coś nie podoba, to trzeba pamiętać, że to my musimy się „wpasować”, a nie Brytyjczycy do nas. Znam kilka osób myślących odwrotnie, ale nie mogę powiedzieć, że to jest właściwe.

No więc podsumowując, takie są moje wrażenia po roku mieszkania tutaj. Jeżeli są jakieś pytania - można skierować do pani Soppy, to postaram się odpowiedzieć.

Pozdrawiam,

P

Logowanie